Menu główne

Kto jest online

Na forum jest 6 użytkowników :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości (oraz 1 botów)

Najwięcej użytkowników (18) było obecnych 23 Cze 2010, 21:15

Zarejestrowani użytkownicy: Brak zarejestrowanych użytkowników


Activity over the last 24 hours

New Posts 13 • New Topics 0 • New users 2


11 Users active over the last 24 hours: Fajter, Fenrir, JollyRoger, Mikiotor, Ninjin, Pewien Gość, piotrmau5, Solar, Ula, UnionJack, zyzio

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Redaktorzy

Ostatnie tematy na forum

"Straż! Straż!", T. Pratchett
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 29 Sie 2010, 09:29
Ocena:


Dla Ankh-Morpork nastały niespokojne czasy. Tajemnicza sekta której udaje się przyzwać smoka, a gadzina sieje zgrozę i zniszczenie na ulicach miasta, oraz Marchewa, krasnolud który krasnoludem nie jest. Ten ambitny typ gotowy jest aresztować szefa Gildii Skrytobójców tylko za to, że ten morduje ludzi! A jak wszyscy wiemy, zarówno Gildia Złodziei jak i Gildia Skrytobójców działa zgodnie z prawem, zrzeszając uczciwych siepaczy i złodziei!

Ankh-Morpork jest dość specyficznym miastem. Gdy wieść o ptaku brodzącym… smoku wydostaje się na światło dzienne, ludność nie wpada w panikę, nie zaczyna szabrować sklepów i w popłochu wyjeżdżać z miasta. O nie! Nagrodą za łeb potwora jest 50 000 dolarów, co powoduje że potencjalni łowcy nie chcą pracować za półdarmo (zwyczajową stawkę za takie usługi jest pół królestwa i królewna za żonę, a Patrycjusz może zaoferować tylko ciotkę z odległego miasta), toteż wszyscy mieszkańcy biorą sprawę w swoje ręce. A także łuki i łopaty (Uniwersytet Magiczny także będzie miał w tym swój wkład – do jutrzejszego dnia smok będzie spał na podłodze, jeśli ma gdzieś legowisko) Co do samej Straży – dowiecie się m.in., że nie mogą oni używać łuków (nawet podczas polowania na smoka – a inni przynieśli, jak powiedział sierżant Colon).

A na horyzoncie pojawia się król Ankh-Morpork (a jak wiadomo wszem i wobec, ostatni z nich panował kilkaset lat temu), oraz smok, który także ma chrapkę na zostanie królem. Pytanie pozostaje jedno – czy kapitan Vimes wraz ze swymi ludźmi zdoła powstrzymać zagładę?

Przyznam…Więcej...

Komentarze: 2

"Zbrojni", T. Pratchett
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 29 Sie 2010, 09:27
Ocena:


Kolejna część cyklu powieści o Straży Miejskiej Ankh-Morpork. Zaprzecza ona równi pochyłej przy sequelach – tu zamiast w dół, idzie w górę. A co tym razem w swoje ręce dostanie kapitan Vimes?

Zacznie się niewinnie – od wybuchniętego smoka w Gildii Skrytobójców. A to dopiero zapoczątkuje dalszy ciąg wydarzeń. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Vimes niedługo odchodzi ze straży. Nasz dzielny kapitan się żeni! I to nie z byle jaką dziewoją – wybranką jego serca jest Lady Ramki, najbogatsza kobieta w Ankh-Morpork. W tle zaś przewija się pies imieniem Gaspode, tajemnicza funkcjonariuszka Angua, a także bardzo tajemniczy Rusznic, o którym wiadomo tylko tyle, że z tej właśnie broni został zastrzelony krasnoludzki rzemieślnik. A ta śmierć zapoczątkuje wydarzenia, o których nie śniło się filozofom.

Bo któż mógłby pomyśleć, że zapuszkowanie jednego z trolli przez nadgorliwego kapitana dziennej zmiany (jest trollem! Na pewno jest winny!) doprowadzi do zamieszek na skalę całego miasta. A tajemniczy Rusznic zbiera swe krawe żniwo. Sprawą priorytetową jest jego odnalezienie i doprowadzenie mordercy przed oblicze sprawiedliwości. Przy okazji dowiemy się, kim tak naprawdę jest Marchewa (mimo wszystko nie przyzna się do swojego pochodzenia).

Książka obfituje w jeszcze większą ilość zabawnych opisów. A to trolle zmusiły G.S.P. Diggera do zjedzenia dwóch jego kiełbasek, co zakrawa na zbrodnię, czy to Detrytusowi mózg zoptymalizował się w chłodni do wydajniejszej pracy, czego owocem była cała matematyka zapisana na ścianach.

Jeszcze więcej humoru, ironii i sarkazmu niż w części…Więcej...

Komentarze: 5

„Nostalgia anioła”, A. Sebold
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Spooky 11 Sie 2010, 08:15
Ocena:


Przeczytaniem „Nostalgii anioła” byłem zainteresowany od dobrych paru miesięcy. Bolesne doświadczenie autorki (została zgwałcona, gdy miała osiemnaście lat), plus ciekawy pomysł na narrację. Do tego niedawna ekranizacja (której, niestety, nie obejrzałem), to znakomity sposób, aby zachęcić do lektury. Szkoda tylko, że te ogromne nadzieje jakie pokładałem w lekturze o tak niesamowitym potencjale zostały stłamszone.

Książka od pierwszej strony rzuca nas na głęboką wodę. Narratorka, którą jest czternastoletnia dziewczyna opowiada o brutalnym gwałcie na swej osobie, dokonanym w połowie lat 70. ubiegłego wieku. Tuż po tym bestialskim wydarzeniu zostaje zabita i trafia do nieba. Niektórzy już się zapewne domyślają – mamy do czynienie z opowieścią anioła. Wraz z dziewczynką śledzimy późniejsze losy jej rodziny, przyjaciół, którzy nie mogą pogodzić się ze stratą bliskiej, a także dalsze perypetie jej mordercy...
Specyficzny pomysł na narratorkę nie zawodzi, sprawdza się doskonale. Pozwala zbliżyć się do głównej bohaterki i, co za tym idzie, bardziej poczuć jej ból. Dzięki temu zabiegowi także łatwiej poznajemy pozostałych bohaterów.
I mogło być naprawdę wspaniale, gdyby nie fabuła. Spodziewałem się pięknej, choć brutalnej opowieści z domieszką melancholii o przeżyciach i uczuciach jakie rodzi śmierć kogoś bliskiego. Książka nie spełnia tych oczekiwań. Stopniowo, z rozdziału na rozdział, przeradza się w zwykłą historię rodziny, która przeżywa różne perypetie związane z dojrzewaniem, buntem, potrzebą zmiany itd. Owszem, gdzieś tam nadal jest wątek straty, bólu, ale tylko przy okazji wybranych postaci. Momentami miałem wrażenie, że czytam papierową wersję telewizyjnej telenoweli.
Uczucia, ich opisy, na…Więcej...

Komentarze: 4

Seria "Wrota Baldura"
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 02 Sie 2010, 18:06
Ocena:


Czasami mam wrażenie, że jeśli chodzi o literaturę, to mam na czole wypisane „FRAJER”. Serię książek opartych na komputerowym pierwowzorze kupiłem jakieś trzy lata temu, za dość ciężką kasę (jak na taką szmirę). Wtedy jeszcze nie byłem obeznany z zasadą, że książka oparta na podstawie gry, szczególnie tak wielkiej jak Baldur’s Gate, może być chłamem…

Ale zacznijmy od tego, że pierwsze, co widzicie po lekturze tych trzech tytułów, to scena niczym rodem z taniej komedii. Wyobraźcie sobie spasionego, spoconego faceta wpadającego w wymiętym podkoszulku do biura i krzyczącego: „Chłopaki! Mamy szansę uszczknąć trochę kasy! Kto walnie mi trylogię opartą na „Baldur’s Gate” do piątku?! Nie protestować! Grę ukończycie w przerwach na kawę!”

Takie właśnie mam wrażenie – autorzy (no, bo co to za seria, jeśli nie rozdrobnimy się na dwóch autorów…) przeczytali chyba maksymalne streszczenie fabuły (wychowałeś się w Candelkeep. Twój przybrany ojciec zginął podczas ucieczki z miasta. Od tej pory starasz się wyśledzić zabójcę i pokrzyżować mu plany przejęcia władzy. A, byłbym zapomniał – po drodze napotkasz sobie jakąś Jaheirę i Khalida. Nie pytaj mnie, kim są ani jaką rolę odgrywają – hajda na tego opancerzonego typa!). A teraz zmieszaj to z wyjątkowo topornym stylem pisarskim, który powinien zostać zakazany Konwencją Genewską, wszak czytelnicy przeżywają niesamowite tortury… I tylko chęć zobaczenia, jak można spierdolić tak wybitną fabułę utrzymała mnie do końca trylogii. W innym wypadku wyciągnąłbym zapałki po dwudziestu stronach, a po chwili podziwiał majestatyczne języki ognia…

Kurde, nie zmuszam, by sztywno…Więcej...

Komentarze: 4

Miroslav Żamboch - Łowcy
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Morrow 02 Sie 2010, 16:09
Ocena:


Jako, że jestem zasłużonym członkiem elitarnego Gdańskiego Klubu Fantastyki, (A co! W lipcu stuknie mi pierwsza rocznica wstąpienia w jego szeregi!) mam stały i prawie darmowy dostęp do większości nowinek w literaturze fantastycznej. Ostatnio, krążąc drapieżnie wśród podniszczonych grzbietów wielkich tomiszcz, wypatrzyłem nazwisko Żamboch. Przez głowę przeleciały mi tytuły jego ostatnich nowel: "Na ostrzu noża", "Na krawędzi żelaza", "Wylęgarnia"...

Wszystkie zapamiętane jako warte uwagi, wciągające i ciekawe. Ochoczo więc przytuliłem "Łowców" (bo tak nazywało się to "dzieło") do serca i po chwili mogłem cieszyć się lekturą. W ciągu paru następnych godzin moja mina rzedła wprost proporcjonalnie do rozwoju fabuły. Pozwólcie, że naświetlę: Mamy młodego naukowca, miłośnika motoryzacji który pracuje w jakimśtam ośrodku badawczym. Nagle zupełnie przypadkowo i niespodziewanie odkrywa możliwość cofnięcia się do mrocznych czasów niebezpiecznego, wczesnego mezozoiku. Zgadnijcie co robi. Informuje swojego szefa? Nieee.... Wysyła list do prezydenta? Pudło. Sprasza naukowców z całego świata? Nope. Autor wpadł na taki pomysł, że mój mózg musiał ewakuować się z czaszki w trybie nartychmiastowym aby nie eksplodować. Otóż nasz mały doktorek obmyślił sobie, że zadzwoni do swojego kumpla który robi w myślistwie i zaproponuje mu zorganizowanie... prehistorycznego polowanka dla wyższych sfer. Oczywiście wszystko się udaje, a jako że to tylko i wyłącznie zasługa naszego Dexterka (Nie, nie tego od seryjnych morderców. Chodzi mi o posiadacza laboratorium za szafą.), on też postanawia się wprosić. Tak na dobrą sprawę zaczyna się książka. I przyznam, byłem gotów zaakceptować tę bzdurę pod warunkiem, że rozwinie się ona w jakiś interesujący pomysł.…Więcej...

Komentarze: 1

Marzenia i koszmary, S. King
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 20 Lip 2010, 21:02
Ocena:


Wszystkim wielbicielom literatury, szczególnie tej z gatunku horroru, Stephena Kinga nie trzeba przedstawiać. Mistrz grozy, jednak w tym zbiorze opowiadań mistrz nie jest w formie…
To nie znaczy, że jest źle. Przytoczę słowa z innego zbioru opowiadań, który miałem okazję przeczytać (Niech żyje Polska! HURA! Tom 1 i 2): „zbiory opowiadań są jak pudełko czekoladek. Każdy znajdzie coś dla siebie”.
I owszem – znajdziemy tu aż 25 opowiadań, ale jako subiektywny recenzent powiem od razu: niektóre prezentowały wręcz żenujący poziom, co autorowi takiemu jak King najzwyczajniej nie przystoi.
A w samych opowiadaniach znajdziemy multum nawiązań. Znajdziemy tu nawet Cthulhu, (wielbiciele twórczości Lovecrafta wiedzą czym jest to stworzenie), w którym świetnie oddano nastrój grozy. Szczególnie polecam fragment z ulicą – jak dla mnie ta zmiana nazwy jest niezapomniana.
Kolejne opowiadanie, które szczególnie zapadło mi w pamięć „Popsy”. Tytuł bardzo niepozorny, jednak niesamowicie oddany. Nie będę jednak zdradzał fabuły, to trzeba przeczytać samemu.
Inne opowiadanie to „Gryziszczęka”. Może nie emanuje grozą, jednak bardzo dobrze oddaje strach przed przedmiotami. Kto wie, czy ta gumowa zabawka zaraz nie zacznie żyć własnym życiem?

Tytuł: Marzenia i koszmary
Autor: Stephen King
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2009
Stron: 752
Ocena: 8/10

Komentarze: 0

Żywioł ognia, M. Wells
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 10 Lip 2010, 11:49
Ocena:


Poznajcie Thomasa Bonifacy, dowódcę Gwardii Królowej. Mężczyznę przystojnego, a także elokwentnego i zabójczo niebezpiecznego.

Thomasa poznajemy przy okazji szturmu na dom pewnego maga. Gwardziści porwali się na nie lada zadanie, bo jak wiadomo, magowie słyną nie z tego, że potrafią ładnie ruszać palcami, ale z magii, i co się z tym wiąże, różnorodnych pułapek którymi upodobali sobie obstawiać swoje domostwa. A wszystko po to, by wydobyć z pułapki Dubella, młodego czarnoksiężnika.

Jednak co zrobić, gdy pistolety zawodzą (mamy do czynienia ze światem techniki i magii). Pech chciał, że pułapki były wyjątkowo złośliwe, toteż cała akcja, mimo sukcesu, zakończyła się nad wyraz efektownymi fajerwerkami oraz tematem do długich rozmów mieszkańców na temat skuteczności gwardzistów.

Thomas wplątuje się w coraz bardziej zawiłe intrygi. Pojawienie się na zamku nieślubnej córki króla to tylko wierzchołek góry lodowej. Po drodze napotkamy m.in. próbę objęcia władzy, kolejną próbę pogrążenia kraju w chaosu, otwarcie portalu prowadzącego do świata demonów, nie wspominając o licznych momentach, gdy Thomas mógłby zacząć pisać testament. Mimo to kapitan straży cały czas wychodzi zwycięsko z opresji.

Książka pisana jest przystępnym językiem. Może nie powala oryginalnością, ale da się to przeżuć jako kawałek strawnego fantasy.

Tytuł: Żywioł ognia
Autor: Martha Wells
Wydawca: Dom wydawniczy Rebis
Rok wydania: 1999
Stron: 422
Ocena: 7/10

Komentarze: 1

Miasteczko Salem, S. King
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 10 Lip 2010, 11:42
Ocena:


Nazwanie tej książki arcydziełem to wręcz ujma na jej wartości. Po raz pierwszy spotykam się z horrorem na takim poziomie, na dodatek książkowym. Z pozoru mamy banalną historię o wampirach. Jednak Stephen King udowodnił, że nawet zwykłą bajkę dla dzieci można przeinaczyć w pełnoprawny horror, przy którym rozglądacie się nerwowo po pokoju, szczególnie często zerkając w kierunku okna, czy nie unosi się za nim coś, czego nie powinno tam być.

Mogłoby się zdawać, że Salem to leniwe miasteczko, gdzie nie dzieje się nic ważnego. Może i tak było, ale do czasu, gdy do miasteczka przybyła para dwóch starszych biznesmenów. Od tamtego czasu zaczęły się dziać niewyjaśnione zjawiska.

Pierwszą ofiarą był miejscowy chłopiec, który zginął w lesie w tajemniczych okolicznościach. Jego towarzysz umiera niedługo po tym na białaczkę. Nie wiadomo, skąd wzięła się u niego choroba. Wkrótce potem w niesamowicie tajemniczych okolicznościach umiera grabarz, który grzebał chłopca. Jego przyjaciel, który nocował go w domu, słyszy głosy i kroki w jego pokoju, jednak boi się poruszyć. Pętla strachu zaciska się, każdy może być następną ofiarą.

Gdy zagrożenie pokazuje swoje oblicze, jest już za późno – prawie wszyscy mieszkańcy zostali pogryzieni, co automatycznie równa się przemianie w krwiopijcę.

Ojciec Callahan, Ben i Mark muszą powstrzymać wampiry za wszelką cenę. Jednak nie wszyscy z nich przeżyją. Czas ucieka, z każdym dniem w miasteczku przybywa wampirów. Czy zdołają sprostać wyzwaniu?

Komentarze: 3

Metro 2033, D. Glukhovsky
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 04 Lip 2010, 10:12
Ocena:




Artem urodził się na powierzchni, jednak praktycznie całe życie przeżył pod ziemią. Jego matka zginęła w ataku szczurów, zaś sam Artem cudem przeżył. Jego życie obraca się wokół WOGN-u, ostatniej stacji na północ, chroniącej całe metro przed atakiem „czarnych”. Zna tylko dwie, trzy stacje na południe, reszta pozostaje dla niego tajemnicą. Tylko on i dwaj jego przyjaciele wiedzą, że to oni przyczynili się do otwarcia drogi mutantom w Ogrodzie Botanicznym. Wyjawia ten sekret Hunterowi, przyjacielowi Suchego, jego wujka. Zaś Myśliwy powierza mu misję: dostać się do legendarnego Polis i odszukać Młynarza.

Niestety, wątek Huntera jest wręcz skandalicznie krótki. Wiemy tyle, że stalker chce wysadzić tunel do Ogrodu Botanicznego. Później jego postać pojawia się tylko w jednej wizji, i tak naprawdę wcale nie wiemy, co się z nim stało. Jednak jedno wiemy na pewno – jego misja się nie powiodła.

Artem nie jest typem Rambo, który za pomocą jednego magazynka może rozstrzelać pół metra. Wręcz przeciwnie – stara się unikać walki. Zaś z niektórymi zagrożeniami nie sposób sobie poradzić za pomocą wysłużonego kałasznikowa… Wystarczy rzucić okiem na dołączoną mapkę metra. I jeśli chodzi o ten element, jego położenie można umieścić na tej samej półce, co Żmiję Sapkowskiego, z cholernym słownikiem na końcu książki, bo przypisów nie łaska zrobić. Należy szczerze pogratulować temu mędrcowi, który postanowił mapkę umieścić w jakichś ¾ objętości książki… I tak, gdy chcę sprawdzić, gdzie obecnie znajduje się Artem, muszę przewracać ileś tam stron, na dodatek mapkę trzeba rozłożyć,…Więcej...

Komentarze: 17

Wilczy Brat, P. Michelle
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Mikiotor 27 Cze 2010, 16:14
Ocena:


Wilczy Brat to opowieść napisana przez Michelle Paver. Od razu powieść przyciąga wzrok. Gdy tylko spojrzy się na nią, chce się od razu podejść i otworzyć ją, by zobaczyć co kryje w środku. Rzeczywiście okładka, mapka, są bardzo dobrze zrealizowane. Tak samo jak zamknięta pod okładką powieść. Bardzo przyjemnie czyta się Wilczego Brata, są w nim umieszczone przemyślane dialogi i opisy, podobnie jak cała historia. Jest bardzo żywo opowiadana, nie ma tu miejsca na momenty, które potrafią przy nudzić. Książka pełna przygód, nie sposób się od niej oderwać.

Opowiada o Toraku, chłopcu mieszkającym w Lesie pełnym zwierząt, niebezpiecznych przygód i magii. Chłopiec nie należy do żadnego z klanów, podróżuje po Lesie wraz ze swoim tatą. Kiedyś należeli do klanu wilka, lecz teraz, wciąż mając naszytą na ramieniu skore swojego opiekuna, wędrują po lesie, prowadząc spokojny żywot. Pewnego wieczoru, gdy rozbijają razem obóz, z daleka słyszą ryk niedźwiedzia. Nie baliby się go, gdyby wiedzieli, że jest to normalny niedźwiedź. Ale on już raz ich zaatakował. To demon... Ojciec Toraka już został przez niego zraniony, nie ma szans na ucieczkę. Po raz ostatni poucza Toraka i daje mu misję do wypełnienia. Chłopiec ma odnaleźć Górę, Górę Ducha Świata. Torak jest przestraszony, ale gdy ojciec każe mu uciec, ucieka. Biegnąc, słyszy za sobą ryk niedźwiedzia, który rozdziera jego tatę na strzępy. Ale nie... Nie może się poddać... musi odnaleźć Górę Ducha Świata...

Opowiedziałem tutaj o samym początku tej powieści. Torak nie wie, gdzie dokładnie leży Góra, nie…Więcej...

Komentarze: 1

"Boża Klepsydra" Jack McDevitt
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Fenrir 06 Cze 2010, 17:22
Ocena:


Autor: Fenrir



Motyw przewodni tej książki to temat oklepany jak świat. Kilku rozbitków w obliczu nadciągającej śmierci i uciekającego czasu. Na dodatek otoczeni przez nieznaną faunę i florę na obcej planecie. Kwestią honoru orbitujących statków pozostaje ich uratowanie. Sprawa jednak komplikuje się, gdyż planeta w ciągu najbliższych dni ma się rozpaść, a najbliższy lądownik, który mógłby uratować archeologów znajduje się zbyt daleko, by zdążyć na czas (nikt nie przypuszczał, że dwie jednostki mogą zostać zniszczone w tym samym czasie).

Sytuacja zdawałaby się z góry przesądzona, bo wahadłowce nie mogą manewrować w przestrzeni (jakieś bardzo dziwne ograniczenie), a lądowników nie zabiera się więcej niż potrzeba. Śmierdzi tu naciąganiem początkowej fabuły na szkielet ciągu dalszego... Jednak co począć mają rozbitkowie? Mogą czekać na to, co nieuniknione, albo podjąć walkę o przetrwanie. W tej sytuacji pozostaje odnaleźć lądownik, który został porzucony na powierzchni planety dwadzieścia lat temu, podczas pierwszej nieudanej ekspedycji.

Głównym zadaniem pozostaje przeżycie. Nie ułatwia im tego fakt, iż zbliża się do nich pieszczotliwie nazwany "Jerry", ogromny gigant gazowy. Sama jego obecność powoduje niespotykane do tej pory zdarzenia atmosferyczne. Silne trzęsienia ziemi, burze o mocy tak ogromnej, jakiej nigdy nie zdołano zaobserwować, czy tsunami zalewające całe kontynenty. Jednak zagadką pozostaje, czy w jakikolwiek sposób uda im się uruchomić lądownik. Oczywistą pozostaje fakt, że raczej z jego pomocą nie uda im się wydostać z planety. Powód jest prosty - przez dwadzieścia lat części uległy uszkodzeniu. Jednak z pomocą przychodzi ogromna winda…Więcej...

Komentarze: 1

"Tęcza grawitacji", Thomas Pynchon
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Redaktor 06 Cze 2010, 17:20
Ocena:


Autor: Galene



Realizacja przepisu na dobrą powieść współczesną?

"Pokroić kilka bananów na kawałki. Zaparzyć kawę w dzbanku. Wyjąć puszkę mleka z lodówki. Puree bananowe, zalane mlekiem. Pycha. Wymościłby nim przeżarte wódą żołądki całej Anglii... Odrobina margaryny, ciągle pachnie świeżo, podgrzać w rondelku. Obrać więcej bananów, pokroić wzdłuż. Margaryna już skwierczy, hop, wrzucamy kawałki. Zapalić piekarnik, buch!, o, kurczaki, któregoś dnia wysadzimy się w powietrze, cha, cha, no tak."

***

- Hej, znacie jakieś książki o klimacie schizofrenicznym? Takie, w których znajdowałoby się multum symboli i neologizmów; które byłby piękne, ale też i miejscami niesmaczne; gdzie bohater miałby wiele teorii na temat świata wewnętrznego i zewnętrznego, nieraz spod znaku "WTF?"?

- "Tęcza grawitacji" Thomasa Pynchona. Schizofrenia wali po oczach z co drugiego zdania.

***

Pamiętam dokładnie ten moment, kiedy dostałam ją w ręce. Bo trzeba przyznać, że takie rekomendacje biorę ciemno. I co.

I pstro. Okładka w kolorze zielonym, niemal cytrynowym; czerwony, wielki napis "Tęcza grawitacji", a gdzieś obok nazwisko autora; w samym centrum piękność w małej czarnej demonstracyjnie wypinającą tyłek nad miniaturową rakietą V-2. Całość robi wrażenie niezwiązane w ogóle z rzeczywistością okładek książkowych. I taka jest sama zawartość okładki.

Cóż ja mogę o tej książce powiedzieć? Jeśli pragniecie czarnego humoru w ilościach hurtowych, bierzcie się za "Tęczę". Jeśli poszukujecie nieszablonowych opisów scen seksu - autor w tej kwestii wykazał się wszechstronnością - bierzcie się za "Tęczę". Jeśli narzekacie, że "Ulisses" jest dla…Więcej...

Komentarze: 1

Skrzydlak
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Blackwolf111 06 Cze 2010, 17:17
Ocena:


Autor: Tomasz "Blackwolf" Lipiński



Po co ludziom łopatki? Tak, tak, mówię o dwóch płaskich kościach znajdujących się na plecach każdego z nas. Biolog odpowie, że łączą inne kości i pełnią funkcję usztywniającą. Z kolei zdaniem kilkuletniego Michaela to właśnie w miejscu łopatek ludziom powinny wyrastać skrzydła. Kto z nich ma rację?

Odpowiedź na to pytanie nie jest wcale jednoznaczna. Szczególnie po przeczytaniu noweli Skrzydlak autorstwa poczytnego brytyjskiego pisarza Davida Almonda – speca od literatury kierowanej głównie do nieco młodszych czytelników. Głównie, ale nie wyłącznie. Książka Skrzydlak, czy też Skellig jak wolą ją nazywać Anglicy, jest jednym z jego koronnych dzieł, czego dowodzi choćby fakt zrealizowania filmu, opery i sztuki teatralnej opartej na jej fabule. A skoro już o niej…

Bohaterem jest Michael, młody chłopiec, który znalazł się w nieco nieciekawej sytuacji życiowej. Po przeprowadzce do nowego domu cała uwaga jego rodziców została skierowana na niepewny los przedwcześnie urodzonej siostrzyczki. Chłopiec zaprzyjaźnia się z Miną, rówieśniczką z sąsiedztwa. Oboje szybko nawiązują silną nić porozumienia i Michael zdradza przyjaciółce swój sekret. W zaniedbanym garażu odnalazł dziwnego, pokrytego kurzem mężczyznę, który żywi się martwymi muchami. Mężczyznę, który pod zniszczonym płaszczem skrywa parę ptasich skrzydeł. Znalazł Skrzydlaka.

Dalsza część noweli to przeplatające się ze sobą wątki opieki nad nietypowym stworzeniem, przyjaźni z Miną i nieustannej walki lekarzy z chorobą siostry Michaela. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że bardzo łatwo, wręcz automatycznie wcielamy się w młodego bohatera i wszystkie jego smutki i…Więcej...

Komentarze: 1

Ramzes - tom 2 i 3, Christian Jacq
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Blackwolf111 06 Cze 2010, 17:14
Ocena:


Autor: Tomasz "Blackwolf" Lipiński



Starożytny Egipt. Otoczone pustynią dziecko delty Nilu. Kraj piramid i wielbłądów. Kraj wyznawców ojca Ozyrysa i matki Izydy. Egipt, kraj faraonów… i kraj kronikarzy.

Najbardziej znanym wśród tych przedostatnich był Ramzes II, panujący w latach 1279-1213 przed naszą erą. To właśnie jego losy opisane są w trzytomowym pięcioksięgu autorstwa Christiana Jacq. Skąd taka nietypowa kombinacja? Ano stąd, że wydawca zdecydował się na połączenie dwóch pierwszych części powieści i wydanie ich w formie jednej grubej książki. Taki sam los spotkał dwie ostatnie księgi. Podział ten wychodzi Ramzesowi na dobre, szczególnie, że sprytnie maskuje pewną wadę całości o której nieco później. Póki co przybliżę to, co działo się do tej pory, jako że przedmiotem właściwej recenzji będą jedynie dwie ostatnie księgi czyli Wielka Pani Abu Simbel i Pod Akacją Zachodu. Na samym początku czytelnik ma okazję poznać młodego jeszcze księcia Ramzesa i śledzić jego drogę ku koronie obu ziem Egiptu. Kolejnych kilkaset stron zajmują wydarzenia opisujące pierwsze lata panowania „Syna Światłości”. Trzecia księga nosi tytuł Bitwa pod Kadesz i w pełni skupia się na tym właśnie wydarzeniu.

Tutaj rozpoczyna się akcja recenzowanej pozycji. Losy bitwy nie przeważają o losach wojny. Konflikt egipsko-hetycki trwa, choć otwarte działania zbrojne zostają zastąpione zimną wojną wypełnioną akcjami wywiadowczymi i dyplomatycznymi. Ramzes jest już pełnokrwistym władcą, kochanym przez swój lud, podziwianym przez sojuszników i budzącym strach wrogów Egiptu. Akcja Wielkiej Pani Abu Simbel skupia się na próbach zażegnania zagrożenia hetyckiej…Więcej...

Komentarze: 1

Takashi Matsuoka - Honor Samuraja
Kategoria: Książka - recenzje  

Postprzez Aris 06 Cze 2010, 17:11
Ocena:


Autor: Mateusz "Aris" Araszkiewicz

Takashi Matsuoka - Honor Samuraja



"Honor Samuraja" jest kontynuacją książki "Chmara Wróbli" tego samego autora, która opowiadała o losach księcia prowincji Akaoka - Genjiego Okumachi oraz chrześcijańskich misjonarzy Emily Gibson i Matthew Starka. "Honor Samuraja" rozwija tudzież kontynuuje wątki z pierwszej książki. Jej znajomość teoretycznie nie jest wymagana, ale przed lekturą recenzowanej tutaj książki warto się z nią zapoznać.

Akcja "Honoru Samuraja" rozgrywa się w Japonii w drugiej połowie XIX wieku oraz w kilku innych przestrzeniach czasowych. Kraj Kwitnącej Wiśni stoi w obliczu przemian, które wynikały z nawiązania kontaktów z zachodnimi mocarstwami oraz ich wpływu na kształt Japonii. Coraz więcej mieszkańców odchodzi od tradycyjnego postrzegania społeczeństwa na rzecz modernizacji obyczajów, likwidacji szogunatu i stanu samurajów. Główny bohater - książę Genji (posiadający dar jasnowidzenia, który jest dziedziczony w jego rodzie) właśnie do takich osób należy. Z pozoru lekkoduch i zniewieściały bawidamek, a tak naprawdę mądry władca, który w kontaktach z zachodem i przejęciu tamtejszych wzorców widzi ratunek dla swojego kraju. Potajemnie kocha się w Emily Gibson (z wzajemnością), która na jego dworze pisze historię rodu Okumachi. Jednocześnie śledzimy losy czarownicy Shizuki, które rozstrzygają się 500 lat przed narodzinami księcia Genjiego. Dowiadujemy się, jaki wpływ miało jej życie i śmierć na późniejsze wydarzenia.

Początkowo te przeskoki czasowe mogą wywołać ból głowy i mętlik. Trudno się połapać kto, z kim, po co i dlaczego. W końcu jednak przychodzi zrozumienie i wszystkie wątki powolutku się łączą, aż do…Więcej...

Komentarze: 1

Zaloguj się

Nazwa użytkownika:

Hasło:


Pamiętaj mnie
Ukryj mnie

Zarejestruj się

Statystyki

Wszystkich postów: 1313
Wszystkich tematów: 283
Wszystkich użytkowników: 104
Ostatnio zarejestrowany: piotrmau5