Menu główne

Kto jest online

Na forum jest 4 użytkowników :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości (oraz 0 botów)

Najwięcej użytkowników (18) było obecnych 23 Cze 2010, 21:15

Zarejestrowani użytkownicy: Brak zarejestrowanych użytkowników


Activity over the last 24 hours

New Posts 13 • New Topics 0 • New users 2


11 Users active over the last 24 hours: Fajter, Fenrir, JollyRoger, Mikiotor, Ninjin, Pewien Gość, piotrmau5, Solar, Ula, UnionJack, zyzio

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Redaktorzy

Ostatnie tematy na forum

Siedzę 3
Kategoria: Felietony  

Postprzez Donald 02 Wrz 2010, 16:19
Ocena:


Siedzę i czekam na najnowszą płytę Koldpleja. Powiedzieli w tym radiu, co go słucham, że Koldplej wydaje nową płytę, to czekam. Koldplej to słomiany badziew, ale jest powód do czekania na coś, mówią że na coś trzeba czekać. Radio to jest Chilli Zet czy jakoś, gra dupiastą muzę, która chyba przygrywa szklarzom jak gładzą kryształowe zastawy. Nie wiem, do czego innego by mogła służyć. Pieprzą co chwila coś jak: "relax", "take it easy" i potem znowu jakieś bębenki, dzwoneczki, srululala. A wszystko ma urok majonezu. Majonez to bardzo lubię, ale na kanapkach, a nie żeby mi ktoś nim dekorował wnętrza i przystrajał firanki. Piję (a raczej chlam) czerwoną Cruz de Maltę i czytam po raz setny opowiadania o Wędrowyczu, stąd czasem mogę przynudzić tym stylem Pilipiuka. Puściłbym sobie własną muzę, ale nie mam kompa. Zepsuł się. Ździebko mam na mp3 playerze, ale nie mam baterii. Parę dni temu siadł netbuk, wcześniej przynajmniej można było pójść do pobliskiego Maca i posępić net. Teraz została mi komórka, ale nie mam minut. Biorąc pod uwagę, że cały sprzęt mi sukcesywnie pada, za dwa dni padnie i komórka. A za trzy dni ja. Kasy też nie mam. Dziewczyna jest w Warszawie. Po raz pierwszy w życiu jestem całkowicie i zupełnie samoTny. Żebrzę o dostęp do sieci u znajomych (thx Ninjin, jesteś tak dobrym kolegą jak małomównym). Wysyłam sms-y podobne w brzmieniu do wiadomości, jakie zostawiają na kartkach więźniowie w Malezji, co wpadli na dożywocie z powodu dragów, które im…Więcej...

Komentarze: 2

Wojna o rozum
Kategoria: Felietony  

Postprzez Kretu 29 Sie 2010, 09:23
Ocena:


W 29 numerze „Gościa Niedzielnego” z 25 lipca znalazł się na stronie 43 tekst autor-stwa Tomasza Pucha, zatytułowany „Wojna o dusze”. Traktuje on o złym wpływie gier komputerowych. Niniejszy tekst stanowi polemikę z tezami zawartymi w opisanym wyżej artykule.

W „Panu Tadeuszu” przedstawiona jest scena przybycia Gerwazego do zaścianka Dobrzyńskich. Celem jego wizyty jest zachęcenie szlachty do wzięcia udziału w zajeździe na Soplicowo. Krewcy mieszkańcy Dobrzyna gotowi są do walki, jednak wcześniej zasięgają opinii Maćka nad Maćkami – nieformalnego przywódcy zaścianka, cenionego za ogromne doświadczenia w wielu dziedzinach życia. Przywołana przed chwilą scena pokazuje, jak duże znaczenie w podejmowaniu trafnych decyzji ma opinia eksperta darzonego powszechnym szacunkiem (wszak zajazd na Soplicowo, któremu Maciek był przeciwny, nie przyniósł niczego dobrego). Niestety, przekleństwem dzisiejszych czasów jest to, że im mniej ktoś orientuje się w danym zagadnieniu, tym głośniej wypowiada się w danej sprawie. Zdarzają się jednak gorsze sytuacje – gdy ktoś nie zna lub nie rozumie sedna sprawy, a zna tylko część jej okoliczności. Wtedy słuchacze skłonni są dać wiarę słowom takiego „eksperta”, bo „przecież coś tam wie, więc na pewno dobrze zna sprawę”.

Podobnie ma się sprawa z artykułem Przemysława Pucha „Wojna o dusze”, zamieszczonym w „Gościu Niedzielnym”. Autorowi nie można zarzucić kompletnej nieznajomości tematyki gier komputerowych. Nie obce są mu co bardziej znane tytuły („Counter Strike”, „Hitman”, „Modern Warfare 2” oraz pojęcia związane z grami (obraz o wysokiej rozdzielczości – HD), choć już screen – obraz z monitora – z gry „Left…Więcej...

Komentarze: 1

Demokracja sykstyńska
Kategoria: Felietony  

Postprzez Kretu 29 Sie 2010, 09:15
Ocena:


„Ludowładztwo. Ustrój, w którym rządził będzie lud, Ogół obywateli wszystkich stanów, poprzez wyłonionych w uczciwych wyborach najgodniejszych i najuczciwszych reprezentantów... Rience ryknął śmiechem. Zaśmiał się dziko Bonhart. Serdecznie, choć trochę skrzekliwie, zaśmiał się z ksenoglozu czarodziej Vilgefortz. Wszyscy trzej długo śmiali się i rechotali, roniąc łzy jak grochy.”
Andrzej Sapkowski „Pani Jeziora”


Podróże kształcą. Zawsze myślałem, że stwierdzenie to można zastosować tylko do wiedzy potrzebnej na lekcjach wiedzy o kulturze lub do sprawdzenia swojej biegłości we władaniu obcym językiem. Jak jednak przekonałem się na własnym przykładzie, podróże nie tylko kształcą, ale są również w stanie wyostrzyć nasze spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, a co za tym idzie, pomagają formułować dojrzalsze sądy na temat świata, który nas otacza. W moim przypadku do swego rodzaju ubogacenia wewnętrznego doszło, gdy przestąpiłem próg Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie.

Kaplica sykstyńska uznawana jest za jedno ze szczytowych osiągnięć sztuki doby renesansu – okresu, w którym artyści czerpali pełnymi garściami z dokonań antyku. Jej piękno możemy podziwiać w całej okazałości także dzięki operacji czyszczenia fresków dokonanej w latach 90. ubiegłego wieku. Renesansowy architekt Georgio Vasari pisał o Kaplicy Sykstyńskiej „Cały świat pospieszył oglądać ten cud i stanął przed nim olśniony, nie mogąc wypowiedzieć słowa ze zdumienia.”

Za poprzednika demokracji, jaką znamy z dzisiejszych czasów, można uznać ustrój panujący w starożytnych Atenach za czasów ich świetności od końca VI w.p.n.e. Wtedy to wypracowano mechanizm udziału obywateli w rządzeniu państwem, a nawet dokonano czegoś, co dzisiaj…Więcej...

Komentarze: 2

Krzyżacy 2.0
Kategoria: Felietony  

Postprzez Gregorius 29 Sie 2010, 08:43
Ocena:


Autor: pomaraqcz

"Odwołali - WIELKI BŁĄD - pokazuje to słabość służb i uległość wobec toczących pianę z pysków fanatyków. Takim ludziom nie wolno ustępować, po prostu nie wolno."

To zdanie, które znalazłem na jednym z forum, idealnie obrazuje moje odczucia względem próby przeniesienia krzyża. Ludzie protestujący pod nim, nie potrafią pogodzić się z decyzja o jego przeniesieniu, podjęta w dużej mierze przez osoby które ten krzyż wzniosły. Nie rozumiem tych krzyków rozpaczy, które mogły by świadczyć o tym, że ktoś ten krzyż chce przerobić na wykałaczki, a nie przenieść do miejsce odpowiedniego dla symboli religijnych czyli kościoła.

W zupełności nie rozumiem sytuacji gdy paręnaście osób ma wpływ na to czy decyzja władz zostanie wykonana czy nie. Wykrzykują, że wracamy do czasów PRL'u, a wszyscy którzy się z nimi nie zgadzają, są opętani i niewierzący. Mam tylko nadzieje, że objawy pseudopatriotyzmu i fanatyzmu religijnego w jednym, wzięły się stąd, ze ostatniego czasu słoneczko mocniej przygrzało. Oby krzyż został przeniesiony jak najszybciej, a osoby mające skłonności do nadinterpretacji słowa "patriota" i Katolik" jak najszybciej zniknęły z ulic naszych miast. Niestety, zdaje sobie sprawę, że dziś wygrała grupa zaślepionych fanatyków, pozbawiona jakiejkolwiek własnej świadomości. Poniesiono też niestety straty finansowe, ponieważ pieniądze przeznaczone na zapewnienie ochrony podczas ceremonii poszły na marne. Czy ci wszyscy ludzie skandujący pod pałacem prezydenckim nie maja pracy, że mają tyle czasu aby siedzieć tam całe dnie? Czy w ich mniemaniu ochrona krzyża polega na obrażaniu osób…Więcej...

Komentarze: 4

Wolność w ciekawym kraju
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 11 Sie 2010, 09:49
Ocena:


Polska to jest ciekawa kraj, jak mawiał Zulu-Gula. Podczas gdy gdzie indziej na ogół bohaterami narodowymi zostają ci, którzy coś w życiu osiągnęli, coś im się udało lub czymś się zasłużyli, u nas koniecznym warunkiem wyniesienia na ołtarze i otoczenia głęboką czcią jest rzucić się na jakiegokolwiek wroga z gołymi rękami i w sposób najzupełniej głupi ponieść sromotną klęskę. Najlepiej przy tym zginąć albo przynajmniej zostać zesłanym na Sybir, ale wystarczy po prostu wybrać sobie jakikolwiek nieosiągalny cel i go nie osiągnąć, aby być opiewanym przez poetów.

Doskonale rozumiał to Roland z "Pieśni o Rolandzie". Facet zdawał sobie sprawę, że drugiego Aleksandra Macedońskiego z niego nie będzie, a czymś przecie warto zasłynąć. Wiedział również, że wzywając posiłki z łatwością rozwali tych zasmarkanych pogan. Będąc jednakże niepoślednim specem od wizerunku przewidział bezbłędnie, że wielkiej sławy w ten sposób nie zyska. No więc przewrotnie posiłków nie wezwał i zasmarkani poganie rozwalili jego. No i zamiast wątpliwej jakości zwycięstwa, dochrapał się był wspaniałej pieśni o sobie.

Zainspirowani przykładem tego biednego idioty, nasi rodzimi twórcy mitów rozwinęli skrzydła i polska tradycja narodowowyzwoleńcza stała się faktem. Od tej pory nie przegapiliśmy ani jednej okazji — jeśli tylko dało się przegrać jakieś powstanie, to je z kretesem przegrywaliśmy.

Zdarzyły się w naszej historii dwa wygrane (można by zgryźliwie powiedzieć, że chyba niechcący) powstania — w 1806 i 1918 roku. Zdaje się, że rodacy robią wszystko, aby o tych akurat powstaniach zapomnieć. Wśród nielicznych naszych zwycięstw znikają w cieniu Grunwaldu…Więcej...

Komentarze: 16

Bezimienni
Kategoria: Felietony  

Postprzez JollyRoger 11 Sie 2010, 08:25
Ocena:


Wakacje. Sam środek dwumiesięcznej przerwy, na której "podobno" mamy wypoczywać. Jako , że w tym roku Robert nigdzie się nie wybierał, spędzał całe dnie na bezsensownym gapieniu się w swój dziewiętnasto calowy monitor. Był czwartek... może piątek... nieważne, w każdym bądź razie do weekendu było całkiem blisko. Robert zaczął ten dzień jak każdy inny. Wywlókł się ze swojego łóżka, około godziny 11, zjadł kanapkę z serem,(którą to dumnie nazywał porządnym śniadaniem), popił łykiem wczorajszej herbaty, której resztki znajdowały sie w termosie. Po skonsumowaniu śniadania i porannej toalecie, postanowił kontynuować wakacyjna tradycję nic nierobienia, zasuwając wcześniej rolety na lekko przybrudzonych juz oknach.
Była godzina 19. Drugim rytuałem Roberta był program rozrywkowy w Telewizji Publicznej o tej właśnie godzinie, postanowił więc oderwać się na całe pół godziny od monitora swojego komputera. Jakoż Robert po obejrzeniu programu natknął się na reklamę znajomych mu serków, poczuł wnet "mały głód". Postanowił więc udać się do kuchni i skonsumować drugą kromkę chleba z serem, co wraz z podgrzewanym obiadem miało stanowić idealną dietę dla jego wakacyjnego stylu życia.
Godzina 20. Robert miał zamiar przejrzeć kilka interesujących go stron rozrywkowych, gdy nagle zerwała się porządna burza. Postanowił on jednak nie przerywać swojej kontemplacji na temat gry aktorskiej pewnej brunetki, która ubrana była tylko w... yy chwilka, przejdźmy do głównego wątku. Więc jak już wcześniej wspomniałam Robert postanowił kontynuować oglądanie filmu, lecz burza wydawała się być z minuty na minutę coraz gorsza. Z wielką niechęcią postanowił wyłączyć komputer - wszak bezpieczeństwo przede…Więcej...

Komentarze: 2

10 najgłupszych wynalazków ludzkości
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 03 Sie 2010, 18:28
Ocena:


Wynalazki rodzą się w głowach prawdziwych geniuszy... lub czasem kompletnych idiotów, jak się zdaje. Z pewnością kiedyś zdarzyło wam się napotkać rzecz, która zupełnie nie radzi sobie z zadaniem, do którego została stworzona albo zgoła trudno ustalić, do czego właściwie została stworzona. Bywa też, że nie ma wątpliwości, że została stworzona, by wasze życie uczynić wyzwaniem.

Takie wynalazki należy bez wahania jakoś uhonorować. Nagrodzenie ich wszystkich nie jest możliwe, ale kilka z nich weszło z jakichś niepojętych przyczyn do codziennego użytku (może jako przestroga dla przyszłych pokoleń konstruktorów?) i dlatego należą im się serdeczne gratulacje. Panie i panowie, przedstawiam dziesięć najgłupszych wynalazków ludzkości.


ZAPACHOWY PAPIER TOALETOWY

W typowej publicznej toalecie mamy dwa rodzaje papieru. Pierwszy rodzaj służy do wycierania rąk, wygląda i pachnie raczej przeciętnie. Drugi rodzaj zwykle jest różowy w niebieskie groszki, pachnie truskawkami, a jedwab jest przy nim tak delikatny, jak papier ścierny o ziarnistości 30.

Czy komuś zdarzyło się kiedyś wąchać papier toaletowy? Bo można się zastanawiać, dlaczego papier do rąk śmierdzi, podczas gdy papier do dupy pachnie. Autorowi tego zestawienia wydaje się, że znacznie bardziej prawdopodobne jest przypadkowe powąchanie rąk wytartych śmierdzącym ręcznikiem papierowym, niż przypadkowe powąchanie dupy podtartej pachnącym papierem toaletowym. Przy czym dupa podtarta pachnącym papierem raczej nie zacznie sama pachnieć.

Być może srajtaśma ma po prostu artystyczny wymiar i człowiekowi (bo jego dupie chyba wszystko jedno) o ponadprzeciętnej wrażliwości estetycznej łatwiej jest znieść w łazience widok rolki w prążki…Więcej...

Komentarze: 4

Tekst polityczny
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 25 Lip 2010, 20:08
Ocena:


Tak to już jakoś jest, że w polityce nigdy nic nie wychodzi. Ale zwykle wszelkie niepowodzenia są efektem bardziej lub mniej misternego planu, a nie ślepego losu. Jednego dnia mamy dwóch braci Kaczyńskich, a tu nagle zostaje tylko jeden. Jednego dnia bracia Kaczyńscy są najbardziej znienawidzonymi politykami w kraju, a tu nagle okazuje się, że kraj mimo wszystko pogrąża się w żałobie, gdy jeden z braci ginie.

Z pewnością przypominacie sobie te wszystkie superdowcipne żarty. Te same gazety, które przez większą część kwietnia ścigały się ze sobą, kto napisze wznioślejszą elegię na cześć zmarłego prezydenta (z litości nie wymieniam tytułów), jeszcze niedawno, również na wyścigi, publikowały na przemian zdjęcia Lecha i Jarosława w różnych głupich sytuacjach, pozach, minach.
Clou tych publikacji zwykle było niewyszukane: niski wzrost, skojarzenia z drobiem albo jakaś wpadka językowa. Zajmowały się tym nawet najpoważniejsze (czy raczej: aspirujące do miana najpoważniejszych) media. Po katastrofie nagle okazało się, że prasa jest w posiadaniu normalnych zdjęć pana prezydenta. I jakoś nikogo już nie śmieszył Irasiad. Wszyscy zgodnym chórkiem przyznali, że Lech wielkim mężem stanu był.

Tak, wiem. De mortuis... Żałoba jest żałobą i trudno oczekiwać, aby ktoś w imię swoich wcześniejszych poglądów politycznych teraz mówił: a w sumie to się cieszę, że ten samolot się rozbił. Fajnie by jednak było, gdyby ktoś z tych tłumów Polaków rzewnie opłakujących prezydenta popukał się w swoją zakutą pałę i doszedł do wniosku, że przez te ostatnie pięć lat trochę się był zapędził w…Więcej...

Komentarze: 8

Polityka polityką
Kategoria: Felietony  

Postprzez Fychan 25 Lip 2010, 19:34
Ocena:


Nigdy jakoś nie słuchałem z uwagą obietnic polityków. Ostatnio jednak zacząłem. Słucham tego co mówią i powiem szczerze, że jakby przy mnie ktoś tak bredził, to bym go z przyjemnością znokautował i wysłał na przymusowe leczenie psychiatryczne bez możliwości wypisania bez kagańca.

Wybory minęły. Było tak fajnie. Każdy uśmiechnięty, miły, grzeczny, potulny i aż słodki. Teraz co? Krzyże, wyścigi, obrzucanie się gównem, bo błotem tego nazwać nie można.

Krzyż sobie daruje, bo w religie nienawidzę się mieszać. Zostawiam to wszystko strapionym duszyczkom.

Jednak czemu nie zacząć od „ciała Prezydenta w błocie”? Tak, leżało sobie zupełnie tak samo jak reszta ciał ofiar. I Premier nie raczył biec tam z parasolką żeby sobie nad nim stać, tylko obściskiwał się z Putinem. Tusk pewnie w przekonaniu PiS-owców powinien czekać na lotnisku w Smoleńsku z parasolką i zaraz po katastrofie pójść i grzecznie sobie ustać nad ciałem Prezydenta. W końcu, jak już wyszło na jaw, to wina Prezesa Rady Ministrów., wiedział o tym wcześniej, to powinien przygotować się należycie. Logiczne!

Zostawmy to jednak, żeby skupić się na czymś innym. Mianowicie na rozmowach brat – brat. Zastanawia mnie, co jeden z braci powiedział drugiemu tuż przed katastrofą? Chwila! Rozmawiali!? Przez telefon!? Przecież takie urządzonka są chyba zabronione na pokładzie samolotu. Pewnie dlatego, że zakłócają dosyć skutecznie inne urządzonka, zwane „pokładowymi”. Czyżby to była przyczyna katastrofy!? No to bratobójstwo i wszystko jasne.

Pfff! To jeszcze nic. Przecież prezydent wrócić do…Więcej...

Komentarze: 5

Grać czy nie grać?
Kategoria: Felietony  

Postprzez vampireq 04 Lip 2010, 10:33
Ocena:


"Odpychający, nastoletni prymityw odchodzący od komputera raz na trzy dni i odganiający się klawiaturą od każdego kto śmie przeszkodzić, lub - co gorsza - wyłączyć komputer." Każdy amator komputerowej rozrywki zapewne zetknął się z tym stereotypem. Aż strach pomyśleć, że nasze matki, żony i kochanki mogą mieć o nas takie zdanie. Pewnie jednak nie postrzegają nas w aż tak drastyczny sposób, ale nie oszukujmy się, większość niegrających osób uważa gry za jedną z najniższych, jeżeli nie najniższą, formę rozrywki. Rodzice nikogo nie odganiają od książki czy filmu, zazwyczaj to komputer jest największym, większym nawet od telewizji, wrogiem naszych Pierwszych Wychowawców. I nie tylko ich, wszak sporo kobiet wolałoby paradoksalnie widzieć swoich mężczyzn z kumplami na piwie niż wrr! przed komputerem. Wykazując się znajomością literatury czy kinematografii można zabłysnąć w towarzystwie (o pardon, w śmietance towarzyskiej), natomiast wspominając
o zainteresowaniu grami komputerowymi narażamy się, w najlepszym przypadku, na krzywe uśmiechy i docinki.

Nie tylko Szekspir dobre scenariusze pisał
Inne gałęzie rozrywki umożliwiają tworzenie dzieł z przesłaniem, adresowanych do inteligentnych ludzi. Jednak jeżeli większość przemysłu rozrywkowego byłaby ambitna, to reżyserzy i aktorzy musieliby dorabiać na budowach, bo od zarania dziejów ogół woli oglądać brutalne walki niż słuchać poezji. Ktoś postury Jeana-Clauda van Damma czy Stevena Seagala w branży budowlanej zrobiłby pewnie niezłą karierę, ale dzięki występom w filmach najwyżej średniej klasy, nie muszą się mocować z cegłami, są za to sławni i bogaci. Prawdą jest niewątpliwie, że na pecety i konsole wychodzi wyjątkowo…Więcej...

Komentarze: 4

Media grozy
Kategoria: Felietony  

Postprzez Fenrir 04 Lip 2010, 10:17
Ocena:


Od kilku lat prawie nie oglądam telewizji (tylko CSI co niedzielę). Może dlatego, że nasze media są pełne kretynów i idiotów, którzy uważają, że ludzie są spragnieni kolejnej wojny, wypadku, afery, kryzysu czy też strzelaniny. Zaś te wesołe wydarzenia zostawia się na koniec, o ile w ogóle takie są przewidziane – po co ten głupi Kowalski ma wiedzieć, że może być lepiej?

Dlaczego, pytam: DLACZEGO?! w naszej telewizji nie wspomniano ani słowem o Sonisphere Festival, gdzie mieliśmy okazję oglądać królów metalu na jednej scenie, na dodatek w tak cudownym państewku jak Polska, z dysmózgowcami na poziomie intelektualnym ameby z porażeniem mózgowym, którzy nie potrafią zorganizować nawet kinderbalu w przedszkolu? Powiem wam, dlaczego nic o tym nie mówiono: bo nie wybuchła żadna bomba, nikt nikogo nie pobił, obyło się bez ofiar śmiertelnych. Aż dziw, że nie skrytykowano zabezpieczeń imprezy, gdzie bez problemu mogłem wnieść mały reaktor atomowy w plecaku… Mimo to nie przypominam sobie, bym sprzed sceny słyszał nawet małe pierdyknięcie. Nie przeczę: zdarzali się idioci, którzy nie potrafili współżyć z innymi uczestnikami koncertu, ale takich buców było najwyżej kilkuset, zaś widzów przeszło 80 000. Chyba robi wrażenie?...

Za to rok temu, podczas koncertu Madonny, wszędzie widzieliśmy reklamy tej panny (osobiście uważam, że zarzynane prosię w akompaniamencie obdzieranej z piór żywcem gęsi ma lepszy wokal). Ileż to było mówione, ileż to kontrowersji było… Strach było otworzyć lodówkę, bo zaraz by wyskoczył spot reklamowy tej cholernej gwiazdki… Tak przy okazji: szczere gratulacje dla władz Warszawy, które…Więcej...

Komentarze: 6

Wirtualna kultura
Kategoria: Felietony  

Postprzez Biafra 02 Lip 2010, 20:00
Ocena:


Dawno temu, gdy świat się rodził i dopiero kształtował Jasiu „beknął” podczas jedzenia obiadu. Wówczas to mama zganiła go za brak kultury. Dzisiaj można też mieć te same pretensję do wielkiej społeczności Internetu.


Mimo że w Internecie jako takie „bekanie” nie ma miejsce. To ludzie potrafią pokazać, że nie raz mają stolec na języku. Ośmieszają, wyzywają, obrażają. Te i wiele innych sytuacji bardzo często zdarzają się nie tylko na forach, ale i jako komentarze do artykułów, wydarzeń, własnych opowiadać etc. Sieć wirtualna jest miejscem spotkań tysięcy ludzi, którzy nie raz mają całkowicie inne poglądy lub upodobania. Wówczas to ścierają się rację i przekonania nie zawsze w sposób należyty. A jak mawiał Piłsudzki: „Racja jest jak dupa każdy może mieć swoją”.


Internet ma pomagać ludziom w sposób przeróżny. Tam możemy wystawiać swe prace (np. opowiadania) czy zasięgnąć pomocy. Znajdziemy tam również wielu pożal się Boże niespełnionych artystów/pisarzy/mówców/polityków i jeszcze gorszych krytyków. Można wystawić jakieś opowiadanie w celu sprawdzenia swych umiejętności. Owszem nie raz zdarzają się kasztany, które wystawiają pracę bez sprawdzenia niczego, przez co Sienkiewicz się w grobie przewraca. Ale nie o nich chcę pisać, a o „Krytykach Natchnionych”. Mistrzów języka, którzy Uniwersytet Jagielloński i Oxford skończyli w wieku trzech lat. Niematerialnych geniuszach stworzonych po to by wyśmiać pracę innej osoby. Jeżeli ktoś robi błędy takie, że przedszkolak łapie się za głowę to nie powód by kogoś wyśmiewać i być złośliwym. Co innego najpierw dociąć śmieszne żarty, a potem(podkreślam) powiedzieć, co…Więcej...

Komentarze: 6

Gry - zło stworzone przez szatana
Kategoria: Felietony  

Postprzez Kamilos D 02 Lip 2010, 19:37
Ocena:


Drodzy Czytelnicy. Chcę poruszyć pewną, bardzo ważną i kontrowersyjną sprawę, jaką jest fascynacja i popularność, zwłaszcza na Zachodzie, w Japonii i Ameryce, gier komputerowych i wideo. Pewnie myślicie, że jak wielu tzw. Prof.S.Jonalistów będę wygłaszał mowę uzasadniającą, że gry są złem stworzonym przez szatana; że będę popierał to stanowisko bezsensownymi, śmiesznymi tezami. Nie moi drodzy! Będę chciał udowodnić, że ten wybór rozrywki ma swoje uzasadnienie i fani gier komputerowych nie są groźnymi osobnikami.

W naszym kraju ta gałąź rozrywki prężnie i szybko się rozwija. Zapewne wśród Was, są różni gracze. Od ,,casualowych”, obcujących z grami rzadko, którzy wybierają gry rodzinne itd., po ,,hardkorowych”, do których należę, czyli takich, którzy grają częściej, w gry bardziej wymagające typu ,,strzelanki”, RPG-i, strategie itd. Gracze nie lubią, jak ktoś zaczyna po prostu bezzasadnie krytykować te ich pasje, próbując za wszelką cenę udowodnić, że są szkodliwe, nic nie uczą. W naszym kraju takich przeciwników jest wielu, gdyż gaming w Polsce jest po prostu jeszcze zjawiskiem bardzo młodym.

Prawdopodobnie nasłuchaliście się tych Prof.S.Jonalistów i wielu z Was uważa, że gry epatują złem, przemocą, zachęcają do narkotyków etc. Tak nie jest! Ci, którzy tak uważają pewnie naczytali się bzdur. To tylko pozory, gdyż grać, a oglądać grę, to dwie różne rzeczy! Chcę się głownie skupić na grach, gdzie się rzekomo ,,bezsensownie niesie śmierć”. Owszem – mogą być dobrym sposobem na wyładowanie energii, ale nie są stworzone ku temu, by uczyć rozlewu krewi, strzelania. Tu nie chodzi o to, by przejść z…Więcej...

Komentarze: 16

Beletrystyka niczym nocny koszmar
Kategoria: Felietony  

Postprzez Fenrir 29 Cze 2010, 14:30
Ocena:


Przy okazji Sonisphere Festival, zarówno na tym w Warszawie jak i w Pradze, miałem okazję (oczywiście nie zaniedbując podstawowego obowiązku metalowca, czyli słuchania kapel :P) rozmawiać z kilkoma autorami opowiadań, z którymi umówiłem się na pewnym portalu, w którym publikuje beletrystykę swojego autorstwa. Nie wyszło mi to raczej na dobre…

Zauważyłem dość dziwną zależność – co autor, to inny pogląd na własną twórczość. Byli goście, z którymi można pogadać naprawdę na poziomie, przedyskutować pomysły i styl, byli też tacy, którzy uważają się za mocarzy, którym Tolkien wraz z Sapkowskim (ale tylko w sferze Wiedźmina) niebyli godnymi wydłubywać okruszki spomiędzy klawiszy. A wersja ekstremalna to już gość, tym razem z forum, który nie dość że (sam potwierdził) przeczytał 10 książek fantasy (w tym 7 Harrego Pottera… Litości…) i wziął się za pisanie, a później jeszcze oburzony wziął się za krytykę mojej krytyki, w której wytknąłem mu około 400 błędów (żeby oddać to dobitniej, to „arcydzieło” mieści się na niecałej stronie w Wordzie, i nie wytykałem mu brakujących przecinków), i postanowił pokazać mi, żem ostatni tłuk i buc, który nie zna się na dobrej fantastyce. Oczywiście pomijam milczeniem to FAQ, które musiałby napisać do swojego opowiadanka, bo o wielu rzeczach dowiadujemy się właściwie przez przypadek… O ile mamy okazję się ich dowiedzieć, rzecz jasna.

Chcę zaznaczyć, iż sam wziąłem się za pisanie opowiadań dopiero po bodajże trzech tysiącach przeczytanych książek, a i tak szło to na początek dość opornie, aż w pewnym…Więcej...

Komentarze: 4

Dziennik lektur
Kategoria: Felietony  

Postprzez Spooky 28 Cze 2010, 11:30
Ocena:


Często, nasze spotkanie z książką kończy się po jej przeczytaniu. Owszem, czasami zdarzy nam się podyskutować o utworze na forum internetowym, czy wśród znajomych, ale tak poza tym – nic więcej. W efekcie do dzieła nie wracamy już nigdy albo dopiero po kilku latach. Można zatem zadać pytanie: czy istnieje szansa na przedłużenie naszej przygody z książką? Czy jest coś, co sprawi, że rozpatrzymy ją znacznie głębiej; zaczniemy o niej myśleć, a nie tylko bezmyślnie przeczytamy? Z radością oznajmiam, iż taka szansa istnieje. A mowa tu oczywiście o zeszycie lektur.

Być może część czytających ten tekst skojarzy czasy wczesnej podstawówki, gdy niektórzy nauczyciele zachęcali do prowadzenia takich dzienników. Może są i tacy, którzy je już prowadzili albo nadal prowadzą? Ci ostatni mogą spokojnie przejść do następnego artykułu, gdyż raczej nic nowego przed nimi nie odkryję. Resztę, proszę o pozostanie. W końcu, kto wie; czy nie uda mi się zachęcić Was do prowadzenia zeszytu (dziennika) lektur?

Można zadać pytanie: o co w tym wszystkim w ogóle chodzi? Sprawa jest prosta: na kartach owego zeszytu (Prawdę mówiąc to najbardziej praktyczny wydaje mi się jednak segregator, który zapełniamy pojedynczymi kartami. Zapewnia nam nieograniczoną swobodę w późniejszych dopiskach i po prostu łatwiej się go prowadzi.) opisujemy wszystkie książki, jakie przeczytaliśmy. Oczywiście zachęcam również do wprowadzania nie tylko dzieł kultury pisanej lecz również filmu, muzyki, spektakli, czy nawet gier komputerowych. Poza podstawowymi informacjami, jak: autor, tytuł, wydawnictwo, treść itd. należy, a wręcz powinno umieszczać się także nasze subiektywne opinie…Więcej...

Komentarze: 1

Zaloguj się

Nazwa użytkownika:

Hasło:


Pamiętaj mnie
Ukryj mnie

Zarejestruj się

Statystyki

Wszystkich postów: 1313
Wszystkich tematów: 283
Wszystkich użytkowników: 104
Ostatnio zarejestrowany: piotrmau5