|
|
www.actionmag.pl
|
Autor: Tomasz "Blackwolf" Lipiński
|
|
czwartek, 11 marca 2010 18:28 |
|
Mętne wody Gangesu niosą ze sobą ciało młodej, pozbawionej jajników dziewczyny. W 2047r. nikogo nie dziwi już taki widok. Kobieta odbywa swą ostatnią podróż, a czytelnik dopiero rozpoczyna lekturę ”Rzeki Bogów”. Potem robi się jeszcze ciekawiej. Książkę popełniła niewątpliwie utalentowana dłoń Iana McDonalda, fantasty specjalizującego się w futurystycznych powieściach, kreujących różne wizje świata przyszłości. ”Rzeka Bogów” skupia się w szczególności na Indiach połowy XXI wieku. Nawet ten, pełen kulturowego fundamentalizmu i bogatej wielowiekowej tradycji kraj nie oparł się zmianom, jakie na całym świecie spowodował lawinowy rozwój techniki i nauki. Miejsce telefonów komórkowych zajęły domózgowe implanty, a wojny toczone są przy pomocy w pełni zautomatyzowanych mechów bojowych. Genetyka pozwoliła na dowolną ingerencję w DNA płodów sprawiając, że zwrot „planowanie dziecka” nabrał kilku zupełnie nowych znaczeń. Pierwsze trudne kroki w nieprzyjaznym społeczeństwie stawia też nowa płeć neutków – ni to kobiet ni mężczyzn, której przedstawiciele mówią o sobie „ono”
|
|
Poprawiony: czwartek, 11 marca 2010 18:30 |
|
|
Retro AM: Ojcze, powiedz ludziom... (samobójstwo) |
|
|
|
|
Autor: Eddie
|
|
wtorek, 09 marca 2010 19:09 |
|
"Ojcze, powiedz ludziom, że już nigdy więcej nie usłyszą mego głosu…" *
Gdybym potrafił, opisałbym teraz milczenie. Nie takie zwykłe, wynikające z niechęci do odzywania się. Opisałbym milczenie spowodowane zadumą. Co będzie dalej? Czy ja też kiedyś zrobię taki krok? Przede wszystkim, czy potrafiłbym to zrobić? Nie byłoby ani mądre, ani też sprawiedliwe gdybym powiedział, że spotkała mnie największa z możliwych tragedii. Tak na pewno nie było. Spotkało mnie jednak kiedyś coś, po czym można całkowicie stracić wolę walki. Ja też ją straciłem, w pewnym stopniu przynajmniej. Był dzień, w którym spoglądając w przyszłość nie widziałem nic. Moje oczy widziały tylko to, co było przed tym dniem. Wszystko to, co było zanim ten dzień nadszedł. Chciałem być sam, żeby nikt nie musiał widzieć tego, co może się rysować na mojej twarzy. Nie chciałem, żeby ktokolwiek patrzył mi w oczy. Bałem się, że może coś w nich dostrzec. Jednocześnie jednak czułem I wiedziałem, że właśnie teraz, właśnie w tej chwili nie powinienem zostawać sam. Droga, jaką musiałem pokonać do domu była bardzo daleka. Odległość była na tyle duża, że przerażało mnie pokonywanie jej w samotności. Sam ze sobą, sam z wydarzeniami tego dnia, sam ze wszystkim co ten dzień poprzedzało, sam ze strachem o kolejne dni, które dopiero miały nadejść. Najgorsze było to, że już dużo wcześniej spodziewałem się nadejścia tego dnia. Wiedziałem, że nadejdzie. Często myślałem o tym, co będzie potem. Co ja sam potem zrobię, jak sobie z tym poradzę. To były myśli, które mnie przerastały I przerażały. Bałem się zerkać w przyszłość, bałem się tego, co mogę w niej zobaczyć.
|
|
Poprawiony: wtorek, 09 marca 2010 19:42 |
|
Autor: Blackwolf111
|
|
poniedziałek, 01 marca 2010 16:00 |
|
Kolejny rok kalendarzowy to obowiązkowo kolejna podwyżka cen benzyny, kolejna sytuacja w której zima zaskakuje drogowców i oczywiście kolejne wydanie Football Managera.
Piłkarskie menedżery to dość specyficzny gatunek gier. Uwidacznia się to szczególnie w tym, jak rzesze fanów odbierają każdą kolejną odsłonę serii. Największe kontrowersje budzą elementy takie, jak kolor menusów czy rozplanowanie interfejsu. I nic dziwnego, nie od dziś wiadomo, że piłka jest okrągła, bramki są dwie, a drużyna liczy sobie jedenastu zawodników i nie ma tu miejsca na jakiekolwiek odstępstwa od zasad. Wychodząc z tego właśnie założenia, jak i przekonany będąc, że każdy cywilizowany człowiek wie, o co w tej piłce właściwie chodzi, skupię się na takich właśnie kosmetycznych aspektach recenzowanego tu Football Managera 2010. To, co jako pierwsze rzuca się w oczy po uruchomieniu gry to zmiana kolorystyki i dość fundamentalne przemeblowanie interfejsu tak w stosunku do FM 09 jak i poprzednich części. Kojarzoną z piłką nożną zieleń zastąpiła estetyczna biel lub stylowa czerń. Zmiana ta przynosi podobnie mieszane uczucia, co przebudowany układ menusów, początkowo trudno się przyzwyczaić, ale po kilku dniach gry uważam ,że tak jak teraz jest lepiej. Miejsce bocznego paska zakładek zastąpił pasek górny poziomy, którego przyswojenie i polubienie również zajmuje sporą ilość czasu.
|
|
Poprawiony: czwartek, 04 marca 2010 11:10 |
|
|
Autor: Fenrir
|
|
poniedziałek, 08 marca 2010 20:48 |
|
Ostatnimi czasy nie mam szczęścia do doboru książek autorstwa Kinga. Wpierw przeczytałem dość słabą "Desperację", obecnie przyszła pora na "Christine". Teraz biorę się za cykl "Mroczniej Wieży", i mam nadzieję że on mnie nie zawiedzie.
Właściwie całą fabułę książki można poznać czytając informacje z tyłu okładki. Nic, tylko przyklasnąć z dziką radością w łapy, bo nie ma nic lepszego niż poznanie fabuły książki, zanim zacznę ją czytać. Wydawca powinien dostać porządnego kopa w najbardziej mięsistą część ciała, na dodatek butem ze stalowym podkuciem, albo jeszcze lepiej gwoździami wbitymi w podeszwę...
|
|
Autor: Fenrir
|
|
poniedziałek, 01 marca 2010 14:42 |
|
O ludzie... Pieprzę, więcej na jakiekolwiek portale informacyjne nie wejdę. Bo dowiaduję się o sobie niesamowitych rzeczy – żem morderca, drań, psychopata, rzeźnik pozbawiony uczuć (no dobra, z niektórymi określeniami się zgodzę...). Ale od tego mamy kochane media?! Nie ma to jak dziennikarz ze specjalizacją psychoterapeuty! On rozwiąże wszystkie moje problemy, włącznie z osobistymi!
Według myśli przewodniej jednego z artykułów zakałą społeczeństwa zostałem, gdy odkryłem rozrywkę elektroniczną i muzykę metalową! Cóż mi pozostaje? Wybrać sznur i gałąź odpowiednio mocną do tego celu. Chlip chlip... Dajcie mi chusteczkę, bo chcę się powiesić, a nie utopić w słonym morzu...
|
|
Poprawiony: sobota, 06 marca 2010 17:23 |
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 18 |
|
Ogółem na stronie
Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości
|